wtorek, 11 stycznia 2011

Jak nie spalić kuchni, czyli pokarm dla duszy żądnej eksperymentów

Ponieważ tkwi w nas duch kawoszy-eksperymentatorów, co rusz staramy się podrzucić Wam jakiś ciekawy pomysł - a to podpowiadamy, jak zrobić doskonałą kawę z malowniczym wzorem na powierzchni, a to niecnie podpuszczamy Was, żebyście nastawili kawowe wino albo nalewkę i podzielili się wrażeniami z uzyskanego efektu. Czasem też podrzucamy Wam co ciekawsze przepisy kulinarne - i to nie tylko na przyrządzenie kawy jako takiej, ale i na jej wykorzystanie w dziedzinach kulinarnych na co dzień się z kawą nie kojarzących.

Kontynuując ten cykl kawowych ciekawostek, dzisiaj podpowiemy Wam, jak samodzielnie, czyli w warunkach domowych i bez specjalnego sprzętu a jedynie przy użyciu środków dostępnych w każdym domu, palić kawę. Ale najpierw kilka słów wstępu.

Jak już kiedyś wspominaliśmy, palenie kawy to proces, gdy w ogrzanych do temperatury ok. 250 – 300 stopni Celsjusza ziarnach przebiegają procesy chemiczne, prowadzące do uwolnienia olejków eterycznych, które zadecydują o ostatecznym bukiecie i aromacie przyrządzanej kawy. Jeżeli kawa zostanie poddana paleniu w zbyt niskiej temperaturze, zawarte w niej substancje lotne nie zostaną wyzwolone. Podobnie jeżeli palenie będzie przeprowadzane w temperaturze zbyt wysokiej, substancje te ulegną dalszym procesom chemicznym i ulotnią się; w obu przypadkach, smak i aromat będzie płaski, pozbawiony głębi – czyli tego, co w kawie najważniejsze.

Kawę w domu możemy wypalać w różnoraki sposób; co więcej, jeżeli uda nam się kupić ziarna kawy, którą po prostu uwielbiamy, ale naszym zdaniem zazwyczaj jest palona za słabo albo za mocno, wreszcie możemy dostosować stopień palenia do naszych upodobań. Choć to bardzo kusząca perspektywa i niektórzy na pewno zacierają już niecierpliwie ręce, pamiętajmy, że porządne wypalenie prawdopodobnie nie uda nam się za pierwszym razem. Ale nie traćmy ducha - wszak trening czyni mistrza!

Potrzebne nam będzie odpowiednie naczynie (najlepiej głęboka patelnia albo wok) i oczywiście zielone ziarna kawy. Podpowiemy Wam tylko, że można je dostać w niektórych sklepach specjalizujących się w handlu przyprawami i w niektórych sklepach z kawą, przy, czym, UWAGA - na początek lepiej nie kupujcie doskonałej jakości kaw z górnej półki. Najpierw nauczmy się wypalać; na to, żeby poszaleć i opracować własny, unikalny styl palenia kawy, będziemy mieć jeszcze dużo czasu.

A teraz przejdźmy do sedna.

Podstawowy zestaw do samodzielnego palenia kawy składa się z głębokiej patelni, kuchenki i łyżki o długim trzonku. Ziarna wsypujemy na patelnię, tak, aby stanowiły niezbyt grubą, równomiernie rozprowadzoną warstwę i stawiamy patelnię na dużym ogniu. Niech nie zaskoczy nas unoszący się z ziaren dym - to naturalny element procesu. Przez cały czas palenia mieszamy kawę energicznymi ruchami, wygarniając ziarna znajdujące się na dnie - to zapewni prawidłowy przepływ powietrza pomiędzy nasionami. Nie należy lekceważyć tego zalecenia - nie mieszane ziarna będą dodatkowo kumulować temperaturę i mogą się w pewnym momencie zapalić. Palić kawę należy intensywnie - czyli w wysokiej temperaturze - i krótko; jeżeli będziemy palić kawę na małym ogniu, ale za to długo, ostateczny smak będzie płaski i nieciekawy.

Kiedy nasiona kawy przybiorą odpowiadający nam kolor (warto odświeżyć sobie style palenia kawy) i poczujemy, że teraz właśnie nad patelnią unosi się zapach, który naprawdę nam się podoba, wyłączamy ogień i OD RAZU przystępujemy do chłodzenia. Palonej kawy nie możemy zostawić samej sobie, żeby wystygła samoczynnie; ziarna trzeba wychłodzić jak najszybciej, w przeciwnym bowiem razie nadal postępują w nich reakcje chemiczne i olejki eteryczne wciąż ulegają uwalnianiu. Najlepiej delikatnie skropić powierzchnię ziaren zimną wodą, po czym zaczerpnąć sitkiem ziarna i sypać je z wysokości ok. pół metra do wychłodzonego naczynia. Można też zbudować własną maszynę chłodzącą, składającą się z... małego wiadra, metalowej miski z okrągłym dnem i silnego odkurzacza. W dnie miski należy wywiercić kilkadziesiąt niewielkich dziurek, a w boku wiadra - jakieś 5 cm nad dnem - wyciąć otwór, w który dokładnie wpasuje się wylot rury od odkurzacza. Wsypujemy kawę, włączamy odkurzacz i...uzyskujemy bardzo silny ciąg powietrza, zasysanego w dół i przepływającego przez warstwę kawy. Kawę oczywiście cały czas mieszamy, aby stygła równomiernie. Oczywiście im mniejsze wiadro, tym silniejszy strumień powietrza. Wychłodzoną kawę zsypujemy do szklanego słoika i szczelnie zakręcamy.

Można też spróbować palić ziarna nad ogniskiem - efekt na pewno będzie inny niż w przypadku kawy palonej na kuchence gazowej. Który sposób lepszy? Sprawdźcie sami :)

Zdjęcia w kolejności występowania w tekście:
1. Carly Lesser & Art Drauglis
2. Thomas & Dianne Jones
3. Demion

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Mała zielona żaba, czyli w głębi tropikalnego lasu

W latach 70-tych XX wieku masowo wprowadzono nowy sposób uprawy kawowców. Plantacje odarto z wszystkich pozostałych roślin, zaś kawowe krzewy zaczęto sadzić zwartymi szpalerami, eksponując je na działanie promieni słonecznych i wprowadzając uprawę przy użyciu zwiększonej ilości nawozów sztucznych i pestycydów. Wprawdzie ten sposób hodowli znacznie zwiększył produkcję, lecz koszt był ogromny. Mówimy tu nie o kosztach finansowych - te bowiem spadły wraz ze zwiększeniem wydajności plantacji - ale o cenie, jaką musiało zapłacić środowisko.

Krajobraz plantacji uległ całkowitej przemianie. Wyjałowioną glebę, której nie utrzymywały już głęboko sięgające korzenie roślin większych niż kawowce, wypłukały deszcze. Wraz z nią do strumieni spłynęły pestycydy, w tym nie tylko nawozy, ale również środki owado- i chwastobójcze, niszcząc nie uodpornione na nie rośliny, zabijając owady i powodując zatrucia u drobnych ssaków. Ze zniszczonego, monokulturowego już teraz biotopu zniknęły zwierzęta - w tym także wiele gatunków chronionych i zagrożonych wyginięciem - takich, dla których gęste poszycie tropikalnego lasu stanowiło naturalne środowisko bytowania.

Podobny problem dotyczy nie tylko plantacji kawy, ale wszelkich monokulturowych upraw - czyli również plantacji herbaty, kakao, bananów (tu spory udział ma znana również i w Polsce firma Chiquita, opiekująca się dość sporym obszarem tropikalnego lasy na Kostaryce), mango, ananasów, guawy, awokado i cytrusów, a także kwiatów ciętych i hodowli bydła w rejonach tropikalnych. W sytuacji, w której fragment lasu tropikalnego zostaje z ekologicznego punktu widzenia wyjałowiony i zniszczony, by zastąpić go jednolitą uprawą lub hodowlą - z mapy znika kolejny kawałek zielonych płuc Ziemi, którego pełne odtworzenie zajmuje wiele lat. Wraz z nim, stopniowo znikają zwierzęta. Nie pojedyncze okazy czy stada. Całe gatunki.

Aby zapobiec niszczeniu lasów tropikalnych przez nastawione wyłącznie na zysk formy rolnictwa, w 1987 roku zawiązał się Rainforest Alliance - sojusz mający na celu ochronę środowiska, lasów tropikalnych wraz z żyjącymi w nich zagrożonymi gatunkami, ale też i ludzi pracujących na plantacjach. Stąd Rainforest Alliance bywa powiązany z Fair Trade i, przede wszystkim, produktami typu Organic; często też możemy znaleźć wszystkie obok siebie na opakowaniu logo Fair Trade, Organic i małą, zieloną żabkę - symbol Rainforest Alliance.

Plantacje należące do Rainforest Alliance stosują uprawę typu shade-grown, czyli taką, w której kawowce rosną w warunkach naturalnych, stanowiąc tylko pewien procent tworzącej tropikalną dżunglę roślinności. Dzięki temu stanowią schronienie dla wielu gatunków zwierząt i ptaków, zarówno jako ich stałe siedlisko (przypomnijmy sobie brazylijskiego ptaka Jacu, czyli penelopę ciemnonogą, oraz inne zwierzęta, które opisywaliśmy swego czasu w artykule "Po(d)żeracze kawy"), jak i jako swego rodzaju przystanek dla migrujących ptaków Alaski i Kanady. Różnorodność środowiska takiej plantacji jest ogromna - może liczyć ponad 100 gatunków drzew i wszelkie rodzaje zwierząt, od bajecznie kolorowych motyli większych niż ludzka dłoń, po rozmaite małpy, różnorakie kotowate - od ocelotów po serwale - i niezwykłą mnogość ptaków. Nie zapominajmy, iż choć lasy zajmują jedynie 30% ziemskich lądów, to żyje w nich aż 67% gatunków zwierząt lądowych i roślin. Kupując produkty certyfikowane przez Rainforest Alliance pomagamy je chronić.

Z uwagi na specyfikę i strukturę plantacji, kawę z planacji shade-grown zbiera się wyłącznie ręcznie, co daje gwarancję niepowtarzalnego aromatu i smaku naprawdę dojrzałej i doskonałej jakościowo kawy. W naszym sklepie możecie znaleźć symbol zielonej żabki przy Salvador SHG Altamira - kawie certyfikowanej również znakiem USDA Organic i laureatce ubiegło- i tegorocznej edycji konkursu Cup of Excellence.

W artykule wykorzystano materiały ze strony Rainforest Alliance.